Recenzja filmu „Atak paniki”

 

UWAGA ATAK PANIKI!

Nic nie jest tu tym, czym się wydaje.

 

Jest to wielowątkowa opowieść o ludziach pozornie od siebie różnych, jednak jest coś, co ich ze sobą łączy – tytułowy stan, który w przypadku nie każdego bohatera okaże się zasadny.

 

Reżyser Paweł Maślona, do tej pory jeszcze mało znany widzom w kraju, postawił na formę kina, która nie jest aż tak bardzo popularna w Polsce. „Atak paniki” nie jest stworzony według schematu typowej polskiej komedii, ale nie oznacza to, że jest pod jakimkolwiek względem gorszy. Produkcja określana jest mianem czarnej komedii, czy wręcz tragikomedii. Znajdujemy w niej elementy, dzięki którym śmiejemy się w głos, ale też film zawiera motywy skłaniające do gorzkiej refleksji. Historie, które spotykają bohaterów, są wyjęte z dzisiejszego świata. Sam reżyser zaznaczał, że niektóre wątki, np. postać maniaka komputerowego, mają swoje inspiracje w rzeczywistości. Wszystkie postacie są ze sobą w pewien sposób powiązane, a wszystkie historie, jak możemy zauważyć już pod koniec fabuły, przeplatają się w czasie. Nieodłącznym elementem każdego z ukazanych wątków jest wzbudzająca napięcie muzyka.

 

Warto zaznaczyć, że młody reżyser w swoim pełnometrażowym debiucie połączył doświadczenie (świetni, uznani aktorzy w obsadzie filmu, m.in. Dorota Segda, Artur Żmijewski, Magdalena Popławska, Grzegorz Damięcki) z młodością (debiutujący wraz z nim Aleksandra Pisula czy Bartłomiej Kotschedoff), co przyniosło filmowi wiele nagród i zapowiada bardzo obiecującą przyszłość Pawłowi Maślonie w branży filmowej.

 

Przed seansem warto zwrócić uwagę na plakat promujący „Atak paniki”. Dość zwariowany, szalony, przyciągający uwagę widza. Niech nikogo nie zmyli, ponieważ: „nic nie jest tu tym, czym się wydaje”.

 

Hania Kosakiewicz