PAPUSZA I ŚWIAT, KTÓREGO JUŻ NIE MA


Dzisiaj już nie dostrzeżemy Cyganów w taborach, wędrujących gdzie ich dusza poniesie. Jednak film Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego, zabiera nas w podróż przez życie tytułowej Papuszy, pierwszej romskiej poetki.


W filmie poznajemy historię Papuszy, jej życie w taborze, przyjaźń z Jerzym Ficowskim,  poezję, czy wsparcie okazywane przez Juliana Tuwima. Możemy obserwować niełatwy los Cyganów. Widzimy jak Romowie byli traktowani podczas II wojny światowej przez Niemców, jesteśmy świadkami wzajemnego braku tolerancji pomiędzy Cyganami i Polakami.


Warto zwrócić uwagę na ilość pracy włożonej w produkcję filmu. Nie tylko pięknie zrekonstruowano tabory, ale również odtworzono dawny dialekt języka romskiego. Główna aktorka Jowita Budnik, musiała się go nauczyć do roli Papuszy, zresztą pozostali odtwórcy także. Poza tym samo pokazanie cygańskiej kultury wymagało nie lada poświęcenia od reżyserów – musieli oni porozumieć się ze starszyzną Romów, co w patriarchalnym systemie nie zawsze było łatwe dla Joanny Kos-Krauze.


Bardzo dużą rolę w filmie odgrywa scenografia oraz zdjęcia. W  „Papuszy” znajdziemy szerokie ujęcia, które w malarski sposób portretują życie Cyganów. Zauważamy dbałość o kadry, która tworzy aurę swoistej poetyki. Jednym z zastosowanych zabiegów wizualnych jest zrealizowanie zdjęć wyłącznie w czerni i bieli. Warto zwrócić uwagę na grę świateł oraz samą plastyczność ujęć. Połączenie obrazu z niesamowitą muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza, sprawia, że stajemy się częścią romskiej społeczności.


Film pozostawia po sobie gorycz wynikającą z faktu, że świat Romów odchodzi w zapomnienie, ale wychodząc z kina, słyszymy jeszcze przez jakiś czas cygańską muzykę w sercu. Może dzięki tej produkcji, inaczej spojrzymy na mniejszości etniczne. Bo jak wspomniała sama reżyserka: „na koniec dnia zawsze jest człowiek, z którym można się dogadać”.

 

Izabela Bojanowicz