TWARZE NA PLAŻACH

Każdy człowiek ma w sobie coś z artysty i trzeba jedynie to odkryć

 

Co może wyniknąć ze spotkania dwóch, osobliwych artystów, których łączy zamiłowanie do obrazów? Cóż... oprócz ciekawych prac, jak w tym przypadku niesamowitych murali, również wciągający film.

 

„Twarze, plaże” jest ciepłą, momentami wzruszającą, ale też smutną opowieścią. Agnes Varda i JR wyruszają fotograficzną furgonetką na francuskie prowincje, by tam poznać ludzi z pozornie nieciekawymi historiami. Wprowadzają trochę sztuki do życia mieszkańców wsi, a po ich spotkaniu sami dzielą się z publicznością swoimi przemyśleniami na poszczególne tematy, związane z poznawaniem nowych historii. Wplatają swoją biografię do biografii innych ludzi, przez co szybko można się utożsamić z artystami.

 

Warto wspomnieć o tym, jak nakręcono sam film. Nie posiada on konkretnego schematu, dialogów czy zapewne też samego scenariusza. Przypomina raczej luźno powiązane ze sobą obrazy, które ostatecznie tworzą spójny w oglądaniu filmowy pejzaż. Zdecydowanie czuć tu ducha Nowej Fali francuskiego kina. Film jest bardzo plastyczny. Można wręcz przenieść się do Normandii – najstarszego regionu Francji – i na własnej skórze doświadczyć piękna i prostoty prowincji. Realizowane przez artystów murale stają się integralnym elementem przedstawionej rzeczywistości.

 

Lekki, wakacyjny nastrój udziela się po obejrzeniu tej produkcji i aż chce się rzucić wszystko i wyjechać na przykład w Bieszczady. Być może nie każdy potrafi fotografować, kręcić filmy, malować, grać na jakimś instrumencie czy robić coś związanego ze sztuką. Jednakże Agnes Varda i JR jasno pokazują, że każda ludzka historia potrafi być piękna, a każdy człowiek ma w sobie coś z artysty i trzeba jedynie to odkryć.

 

Izabela Bojanowicz