Osobność doświadczana na różnych płaszczyznach – i ogromna (nie zawsze uświadomiona, nieraz na oślep zaspokajana) tęsknota, żeby być bliżej, choć na chwilę. To czwarty festiwalowy dzień w skrócie.

 

Blok południowy i popołudniowy to druga część konkursu Filmowa Młoda Polska. Sześć krótkich metraży i sześć osobności. W „Córce” Mary Tamkovich widać ojca i córkę pozornie połączonych niespodziewanym życiowym wyzwaniem – a jednak żyjących zupełnie osobno, niemal bez rozmowy. Bohaterki „Odbicia” Emilii Zielonki niby rozmawiają, żyją razem, ale wciąż są poza relacją, której dość rozpaczliwie potrzebują. „Kobieta budzi się rano” Olgi Chajdas to z kolei wstrząsający obraz bohaterki, która ową osobność – poza rodziną – sama wybiera. W „Sweet Home Czyżewo” Jakuba Radeja bohater chce przestać być osobno, wraca z emigracji – i w zimne objęcia osobności wpada. „Relax” Agnieszki Elbanowskiej to obraz społeczności, w której niemal każdy boi się, że jego osobność zburzy przybycie kogoś innego. Wreszcie „1410” Damiana Kocura ukazuje osobność jako pewien przywilej – dla widza, który może wsłuchać się w rozmowy o najważniejszych sprawach; rozmowy, które w tłumie jednak by zaginęły.

 

Podobnie jak trzeciego dnia, tak i w czwartek, krótkie metraże były niejako rozgrzewką przed wydarzeniem wieczoru – pokazem filmu „Zwierzęta” Grega Zglińskiego ze zdjęciami Piotra Jaxy. Bohaterowie uciekają z bycia osobno, po to by znów być... osobno; gubi się miłość, zacierają się granice jawy i snu. Tuż przed „Zwierzętami” organizatorzy przypomnieli film Krzysztofa Kieślowskiego „Z miasta Łodzi” – obraz, który w ową osobność wlewał odrobinę kolektywności, zachęty do bycia razem. Tę zachętę powtórzył Piotr Jaxa podczas spotkania po seansie; symboliczną odpowiedzią stało się zrobione przez niego wspólne zdjęcie widzów.

 

Za chwilę piątek, oficjalne rozpoczęcie festiwalu i szereg kolejnych wrażeń. Po tak dobrej czterodniowej rozgrzewce, serce otwarte, gotowe i nie-osobne czeka na więcej.

 Wojciech Koladyński