Kadr z filmu „Niemiłość”, reż. Andriej Zwiagincew

Choć oficjalne rozpoczęcie najpiękniejszego nowogardzkiego festiwalu dopiero w piątek, to już pierwszy dzień Lata z Muzami dostarczył widzom niesamowitych emocji. Trzy świetne filmy – „The Disaster Artist” Jamesa Franco, „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa i „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” Martina McDonagha – postawiły publiczność wobec pytań o swoje miejsce w świecie, w społeczeństwie, w codzienności przeżywanej bez kogoś bliskiego. W jakiś sposób wszystkie trzy obrazy opowiadają o bezdomności – tej emocjonalnej. Tommy, główny bohater „The Disaster Artist”, jest człowiekiem trochę znikąd, bez korzeni, który, mimo posiadania dwóch mieszkań, zadomowiony czuje się dopiero w opiniach innych. Borys i Żenia z „Niemiłości” uciekają ze wspólnej domowej rzeczywistości i próbują ją, trochę na oślep, budować osobno w nowych związkach, miejscach, konfiguracjach. Wreszcie Mildred z „Trzech billboardów...” (fantastycznie zagrana przez Frances McDormand, jak bardzo cieszy jej Oscar!), dla której lekarstwem na emocjonalną bezdomność jest łapanie się, tak naiwnej, nadziei na pojmanie zabójcy córki. Są budynki, są miasta, są ściany – ale życie wyrywa się gdzieś indziej: w tęsknotę za sławą (jak w „The Disaster Artist”), za sprawiedliwością („Trzy billboardy...”), za kimś (czymś), czego już nie ma („Niemiłość” i znów „Trzy Billboardy...”).

 

Organizatorzy festiwalu przygotowali widzom mocny początek, który naprawdę zostaje w głowie i w sercu – nie tylko przez bardzo dobre aktorskie kreacje, muzykę czy scenografię (mistrzostwo w „Niemiłości”!), ale też przez konkretne sceny, niedopowiedzenia i pytania. Dlatego warto już planować czas na kolejne festiwalowe punkty – by przekonać się, jaki pejzaż ułożą w sercu wszystkie filmowe puzzle.

Wojciech Koladyński